#codelog – jesień 2018

Wpisy “codelog” to krótkie, kwartalne podsumowanie tego, co udało mi się zrobić. Poczytaj, jak uczyłam się / pracowałam tej jesieni.

codelog_jesień_2018_Kasia_i_kod_blog_o_uczeniu_sie-robienia-ladnego-internetu

Wpisy “codelog” to krótkie kwartalne podsumowanie tego, co udało mi się zrobić.

Spisuję je po to, żeby umacniać własną motywację wewnętrzną, bo nie ma nic przyjemniejszego niż w chwilach zwątpienia popatrzeć wstecz i uświadomić sobie, że jednak nie było tak słabo z kodem. Coś tam zrobiłam, nawet jeśli zielone kropeczki na Githubie mówią co innego.

Mało bo mało, ale trochę pokodowałam.

Chciałoby się więcej, zwłaszcza jak patrzę na inne dziewczyny, rozpędzone programistycznie, aż miło.

Ale co tam, nie ważne ile, ważne, że jest.

We wrześniu przez prawie dwa tygodnie kodowałam stronę katejeziorska.com. Użyłam Jekylla i wykorzystałam darmowy hosting Github Pages.

Korzystałam głównie z tutorialu na oficjalnej stronie Jekylla.  Zależało mi na tym, żeby mieć szybko gotową prostą stronę – portfolio, bo w październiku odbywało się spotkanie Talent Connect. (Przecztaj cały wpis o moim pisaniu strony na Jekyllu)

To rodzaj targów kariery, gdzie studenci przygotowywali swoje stoliki, a na nich, no cóż, najlepiej jakby były laptopy z portfolio.

O procesie powstania strony na Jekyllu napiszę więcej w kolejnym wpisie.

Jakoś w październiku spędziłam kilka godzin nad zakodowaniem wtyczki do Chrome.

Warsztat organizowany przez Canada Learning Code zapowiadał  się ciekawie – miło było uczestniczyć i w końcu coś rozumieć!

Jednak nie widziałam, jak mogę ten projekt użyć do własnych celów, więc go  tej jednodniowej przygodzie porzuciłam ten projekt.

Niestety nie mam do niego repo na Githubie, ale może kiedyś dorzucę te pliki.

We wrześniu przytrafiło się też pierwsze zlecenie komercyjne. Bez przygotowania zaczęłam “życie na frilansie”

Na Facebooku, Instagramie i LinkedInie opublikowałam ogłoszenia, że szukam zleceń na zakodowanie stron WordPressowych. Odezwała się Patrycja i pracujemy razem nad jej portfolio.

Chcąc nie chcąc i zupełnie bez przygotowania zaczęłam mój biznes frilanserski (czyli robienia stron www i zarządzania nimi).

Teraz mam otwarte 4 projekty, każdy w innej fazie. Jeden klient chciałby, żebym z nim na stałe współpracowała przy zarządzaniu stroną, którą ma od kilku lat i ponad 100 podstron.

Zlecenie poszkolne, mimo, że jest już w sieci, wciąż wymaga poprawek oraz bieżącego utrzymania.

Uczę się, jak pogodzić te dodatkowe zlecenia z pracą na cały etat. Miejscami mocno nie ogarniam i jestem zmęczona.

Dodatkowo, mam zerowe pojęcie o prowadzeniu firmy w ogóle, a w Kanadzie w szczególe.

Czasami boleśnie poznaję, jak ma wyglądać mój system pracy i mój sposób na biznes (na razie w powijakach). Planuję o tym pisać, bo kto wie, może i Ciebie to interesuje.

Projekty niekomercyjne, bo robione z potrzeby serca. Tak, tak, i ja się czasami wzruszam 😉

Tej jesieni “wyklikałam” dziewczynom – Polkom z Bristolu stronę dla ich Babskich Spotkań. Zawsze mocno mnie wzrusza, kiedy Polki na emigracji robią coś wspólnego, więc zaproponowałam dziewczynom, że zrobię im stronę za darmo. Niech im się dobrze korzysta.

Na początku września, kiedy miałam przez chwilę wolne moce przerobowe, wróciłam do zakodowania strony dla moich rodziców.

Chciałam skorzystać z motywu udostępnionego za darmo na stronie Foxland. (Autor to deweloper WordPressa z bogatym doświadczeniem).

Jeszcze nie mam Wam, co pokazać, bo stronę trzymam lokalnie. Ten projekt podoba mi się, bo mogę pisać style z użyciem Sassa, a nie każdy motyw WordPressowy z niego korzysta.  Nie planuję nadmiernie rozbudowywać logiki backendowej na tej stronie, ale chcę dodać jakąś ciekawszą interakcję, może stan pogody? Temat jest otwarty i niestety dzisiaj odsunięty na kolejne miesiące.

Jesienią przesłuchałam też  kurs o PWA – Progressive Web Application

I już wiem, że stronę dla moich Polskich Babskich Spotkań zrobię właśnie jako Progressive Web App. Jeszcze nie wiem, jak, ale się dowiem.

Teraz jest to po prostu  podstrona, postawiona przy użyciu page buildera (Elementora), na moim kanadyjskim blogu. A chcę, żeby była samodzielną aplikacją na telefony, do ściągnięcia z app store. No bo dlaczego nie?

Wisienką na torcie było dołączenie do wyzwania Agi z The Awwwesomes i próba przygotowania na Gutenbergu strony typu one-page.

I znowu mam tutaj wszystko poustawiane lokalnie, a nie mam jak tego pokazać. Muszę na serio ogarnąć temat server staging na moim blogu. Słyszałam, że są takie możliwości, ale jeszcze nie wiem, jak to działa.

A wracając do wyzwania – przez kilka tygodni dostawaliśmy od Agi przepięknie przygotowane materiały do nauki podstaw HTMLa i CSSa. Pdfy były ucztą dla oczu i w dodatku napisane bardzo przystępnie. Jedno z lepszych wyzwań, w jakim brałam udział.

Dodatkowym smaczkiem jest fakt, że robię tę stronę na wersji beta WordPress 5.0, która miała ukazać się światu jakoś w połowie listopada, a nie ukazała się do dziś.

Więc jest fun, a będzie jeszcze weselej. Ja tymczasem poćwiczę na niej świetny layout i pouczę się trochę, jak robić ładny internet.

OK, to tyle.

Aaa, byłaby zapomniała – przecież to właśnie jesienią znalazłam swoją pierwszą, na prawdę fajną kanadyjską pracę!

Więc to są słowa ode mnie z dzisiaj do mnie z przyszłości: “Jest dobrze!”Czego i Tobie życzę! 

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *