W 2019 zmienię swoje życie i branżę na IT. Kasia, polecisz coś?

Co mówię, kiedy dostaję od Was pytanie o programowanie. Moje powody zmiany branży i dlaczego nauka programowania i emigracja do Kanady są … podobne.

2019_zmienię_swoje_życie_i_branżę_Kasia_i_kod_blog_o_uczeniu_sie-robienia-ladnego-internetu
2019_zmienię_swoje_życie_i_branżę_Kasia_i_kod_blog_o_uczeniu_sie-robienia-ladnego-internetu

Hmmm, powiem Ci szczerze, że nie spodziewałam się takich pytań. To znaczy, wiadomo, przejście do IT jest wciąż gorącym tematem. Nie spodziewałam się jednak, że ktoś może się chcieć właśnie mnie poradzić.

Ale skoro się zapytaliście, to odpowiem, co polecam, skoro już padło postanowienie, że chcesz zmienić swoje życie i branżę w 2019 roku.

Chociaż najpierw disclaimer 😉

Ja jestem zupełny mały miki, gdzie mi tam do specjalistów czy senior devów. Oni na IT zęby zjedli i dzisiaj patrzą trochę z politowaniem, pobłażaniem, a czasami niestety z pogardą na wszystkich tych, którzy chcą się “wbić do branży”.

Zwłaszcza jak próbujesz się przebranżowić z użyciem bootcampu programistycznego, webdeweloperskiego.

No więc ja się mało wychylam, bo mało wiem, a jeszcze mniej umiem. Piszę sobie tego bloga, bo mam sentyment do blogowania, lubię gadać, a komputer mnie zawsze słucha. I ku pamięci własnej piszę też.

Aż tu nagle dostaję nie jedno, nie dwa, a kilka pytań od różnych osób.

Pytacie o przebranżowienie się, o to, czy polecam ten czy tamten język programowania, czy lepiej zapłacić kasę za bootcamp czy uczyć się samemu. Czy było warto?

Zanim o programowaniu, trochę mojej historii z innej beczki.

Od prawie 5 lat odpowiadam na pytanie, czy Kanada się nada. Przeczytałam setki historii w wiadomościach email, wysłuchałam wiele życiorysów na Polskich Babskich Spotkaniach.

I nadal nie wiem, jaka jest odpowiedź, kiedy ktoś się mnie pyta, czy warto wyjechać do Kanady.

Podobnie się ma ze zmianą branży. Piszecie do mnie, że chcielibyście spróbować sił w IT. I czy warto?

Tak zupełnie szczerze Ci powiem, że nie wiem. Nie wiem, jak to z Tobą będzie.

Ja nie wiem nawet, jak to ze mną będzie.

Od dawna nie myślę o swoim życiu, czy to prywatnym, czy zawodowym w kategoriach: “na zawsze” oraz “warto-nie-warto”. Jest jak jest, czasami się wkurzam, czasami jestem szczęśliwa. Czasami się udaje, a czasami nie. Nie mam żadnej recepty, jestem zupełnie zwyczajna. Nie chcę tutaj popisywać się coachingiem. Bo wyjdzie tak se, a i do coachingu nie mam uprawnień.

Ja mniej więcej wiem, czego chcę. Planuję sobie. Czasami wychodzi, czasami nie. Ale zanim coś zaplanuję, zawsze się siebie pytam.

Dlaczego coś mam zrobić, po co coś ma się wydarzyć – to są moje pytania.

Tak było z pomysłem na wyjazd do Kanady. I tak jest z moim przebranżowieniem się na IT. Napisałam więcej w tym poście.

Odpowiedź na pytanie: “dlaczego chcesz zostać programistą” czy szersze pytanie: “dlaczego chcesz zmienić branżę na IT” jest kluczem do skutecznego zrealizowania tego pomysłu.

Więc ja się siebie zapytałam, dlaczego chcę się przebranżowić:

Moja lista powodów – przemyśleń, która doprowadziła mnie do zmiany branży:

  • Kiedy przeprowadziliśmy się do Vancouver, nie znalazłam pracy na stanowisku, które by mnie satysfakcjonowało, w branży outsourcingu księgowego.
  • A kiedy już pracę znalazłam, to robiłam nieciekawe rzeczy w mało elastycznym czasie pracy.
  • Już wtedy, w 2015 myślałam o tym, żeby się nauczyć programowania, bo w Vancouver każdy pracował w jakimś startupie, ale kiedy poszłam do pracy na etat, nauka własna też poszła … w kąt. Zaczęłam wtedy kurs Pythona na Coursera, ale nie doszłam nawet do pętli.
  • Odeszłam z etatu w 2016 i od tego czasu do początku 2018 w zasadzie …. się zastanawiałam. Trochę to wina moja, trochę Kanady, a trochę sytuacja rodzinna. Przez chwilę miałam chęć na zawodowe blogowanie, ale skończyło się na chęciach. Coś tam sobie odpalałam w temacie programowania z kursów w internecie, ale bez ładu i składu.
  • W międzyczasie moi synowie zagarniali całkiem sporą przestrzeń i mój czas. Zajmowałam się młodszym synem, bo przedszkole w Vancouver to raptem 2-3 godziny dziennie. I to jak masz szczęście i znajdziesz miejsce.
  • Brakowało mi, nadal mi brakuje chwil z mężem. A mój Kuba jest super fajny. I jest programistą.
  • Zaczęłam więc myśleć, co dalej ze mną i z naszą rodziną, kiedy młodszy syn poszedł do kanadyjskiej zerówki (wrzesień 2017) i nagle miałam 6 godzin dziennie na pracę.
  • Blogowałam na WordPressie, nanosiłam poprawki w CSSach, chciałam mieć więcej tematów wspólnych z mężem, chciałam mieć pracę, którą mogę wykonywać w ciągu tych 6 godzin, kiedy synowie są w szkole.
  • Nie chciałam robić kanadyjskich uprawnień księgowo – finansowych, a za to pragnęłam zdobyć umiejętności, które będą tak samo “ważne” w każdym kraju.
  • Wiedziałam, że jeśli wybiorę web deweloperkę jako frilanser, będę zarabiać niewiele, zanim ogarnę, co i jak. Wiedziałam, że jeśli pójdę do pracy jako junior front end deweloper, to będę zarabiać grosze, albo jeszcze przyjdzie mi dopłacić za staż.
  • Wiedziałam, że konkurencja wśród juniorów jest ogromna, a ja mam rodzinę i nie w każdej firmie się odnajdę.
  • Wiedziałam, że umiem niewiele . I z pokorą to przyjmowałam.
  • Nie miałam 10 000 dolarów na bootcamp, ale udało mi się znaleźć informację o dofinansowaniu kursu dla nowych imigrantów w Vancouver, w organizacji ISSofBC. Zaaplikowałam o grant i dzięki temu mogłam pójść na kurs.
  • Wybrałam szkołę, która nie prowadzi najlepszego możliwego bootcampu z programowania. Taką opinię usłyszałam od kilku juniorów, którzy próbowali znaleźć pierwszą pracę w programowaniu. Ale w tej szkole uczą WordPressa, a ja chciałam zacząć w znanym sobie środowisku (chociaż podobno WordPress to nie jest prawdziwe programowanie).
  • Bez dofinansowania nie zrobiłabym bootcampu. Uczyłabym się sama. Nie wiem, w jakim miejscu byłabym dzisiaj, czy umiałabym dużo mniej. Wiecej o bootcampie.
  • Nie wiem też, czy jeśli moja pierwsza kanadyjska praca w księgowości byłaby ciekawsza, zdecydowałabym się na przebranżowienie.
  • A już na pewno nie umiem powiedzieć, czy uderzałabym do IT, gdybyśmy zostali w Polsce.

Czasami sobie myślę, “co by było gdyby…”, ale na ogół wtedy wpadają synowie i wszystkie pytania i gdybania idą w odstawkę.

Na szczęście pamiętam o tych wszystkich podpunktach, i to one są moją motywacją i moim kompasem w dalszych działaniach. Te myśli to moje: “why”. To moja strategia, która obejmuje więcej niż tylko programowanie.

No to teraz czas na Ciebie – dlaczego Ty chcesz się przebranżowić?

Każdy powód jest dobry, serio.

Wracając do przykładów z Kanady – każdy powód przyjazdu jest dobry, tylko miej odpowiedź na swoje pytanie, po co chcesz tu przyjechać. I niech ta odpowiedź będzie Twoją siłą. I niech Cię motywuje.

Może chcesz przyjechać, bo znudziła Ci się Polska? Może chcesz programować, bo słyszałeś, że w IT są dobre pieniądze? Może chcesz spróbować czegoś nowego?

Wszystkie odpowiedzi są ok, o ile te odpowiedzi będą dawać Ci siłę w chwilach zwątpienia, rozczarowania, wkurwu. Bo takich chwil będzie całkiem sporo, to Ci gwarantuję.

I programowanie i emigracja (nie tylko) do Kanady to jest plan długoterminowy, a może nawet dożywotni.

O tym musisz pamiętać. Świetnie opowiadał o tym Adam vel Roman w jednym ze swoich odcinków na YouTubie – Kto może zostać programistą.

W programowaniu nie ma daty granicznej, po której już wiadomo, że finito, zdałeś, możesz pracować. To ciągła nauka. Jesteś na to gotowy?

Załóżmy, że w jakieś dziedzinie już coś osiągnąłeś, ale Ci się znudziło.

Wtedy do głowy przychodzi pomysł: zmienię branżę na IT.

Jeśli tak właśnie było, bądź gotowy na sporą lekcję pokory.

I nie wydawaj od razu całego worka monet na bootcamp, żeby sprawdzić, czy programowanie jest dla Ciebie. Jest tak dużo miejsc w internecie z darmową wiedzą! Blog, od którego ja zaczęłam – Żaneta i Nettecode.

Poczytaj, poszukaj, posłuchaj, pójdź na darmowe warsztaty czy spotkania z programowania.

W Vancouver każda szkoła programowania organizuje darmowe lub niedrogie warsztaty z podstaw. Masz do wyboru: Lighthouse Labs, Codecore, Brainstation czy moją szkołę: RED Academy. (pro tip: zanim się zapiszesz, zobacz, jakiego wymagają sprzętu. Ja z marszu odrzuciłam kilka szkół, bo kazali mi kupić MacBooka, a ja mam całkiem znośnego Asusa)

A może wolisz uczelnię? Proszę bardzo – masz do wyboru kursy na lokalnej polibudzie – BCIT. To już poważne studiowanie i poważny wydatek. Ja BCIT w ogóle nie brałam pod uwagę dla siebie, ale jakbym miała poradzić coś synom, kiedy w końcu osiągną ten radosny wiek studencki, to pewnie rozważalibyśmy BCIT.

Aplikacja MeetUp jest twoim przyjacielem – zobacz, kto i gdzie organizuje jakieś około-programistyczne spotkania. Na Facebookowych grupach i stronach jest tego całkiem sporo – i w Vancouver, i w Polsce.

Odpowiedz sobie na pytanie, po co chcesz to robić, jak to się ma do twojego planu / pomysłu na życie, ile jesteś w stanie poświęcić temu pieniędzy i energii.

A potem po prostu zacznij.


PS. Celowo w tym poście nie umieściłam linków i konkretnych ścieżek nauki. Wyszło tak bardziej osobiście. Ale myślę, że pojawi się post z planem mojej nauki programowania w zeszłym roku. Chciałbyś?

PS2. Lubię ułatwiać życie! Żeby oszczędzić Ci skakania po blogach, raz w miesiącu podeślę info o nowych wpisach. Chcesz?