Przed pierwszym WordCampem. Największe wyzwania moje w nauce WordPressa

Największe_wyzwania_Wnauce_Wordpressa_Kasia_i_kod_blog_o_uczeniu_sie-robienia-ladnego-internetu_pink_bakcground_and_text_in_Polish

No i znowu WordPress.

Się nie uwolnisz drogi czytelniku i być może znudzony ziewniesz, myśląc: “Kate, chcesz być front-end developerem, a w kółko o WP nawijasz…”

Wymówkę mam taką, że na co dzień pracuję na WordPressie, robiąc strony dla klientów. Mam już trzy projekty, a potrzebuję jeszcze dwie strony zakodować przed końcem roku, żeby “zaliczyć” moje noworoczne postanowienie (czyli 5+ komercyjnych stron w 2018). Także. Wiesz. Rozumiesz.

Za chwilę mam też moje pierwsze spotkanie społeczności wordpressowej w Vancouver, więc to dobry moment, żeby znowu o WordPressie napisać.

Jak w końcu nie mam nie pisać, skoro w sumie WordPressa widuję częściej niż własnego męża. Relację z nim (WordPressem) miewam burzliwą, często z “już cię więcej nie kocham” wyznaniami po szczególnie ciężkich przypadkach. A to nawet nie o kod chodzi…

Skoro już wiesz, dlaczego piszę o WordPressie, to może w końcu napiszę, o co mi chodzi.  I jakie są te moje największe wyzwania w nauce WordPressa.

Nauka WordPressa jest trudna

Być może innego zdania będą deweloperzy oferujący swoje usługi za zbudowanie strony na gotowym motywie. Są tacy. Nawet sporo.

W końcu to nic takiego: kupić motyw, ściągnąć, postawić, skasować klienta. Z mojego bootcampu znam takiego jednego delikwenta: Kevina. Kevin przedstawiał się jako WP developer, a potem wyszło, że jego kod to jest uruchamianie kilkadziesięciu wtyczek na stronie. Doliczyłam się pięćdziesięciu w jednym projekcie! O, najgorzej!

W sumie, co się czepiam, przecież działa, c’nie? (PS. Kevin nie skończył bootcampu, poległ na pisaniu motywu deweloperskiego na WordPressa).

Sam system WordPress to jest sporo nauki, a ilość kombinacji HTML, CSS, JS i PHP może przerazić. Każdy projekty WP to spora kobyła, z dużą ilością plików, więc początkujący deweloperzy mają sporo do ogarnięcia. Trzeba poznać zależności pomiędzy szablonami stron (WP template hierarchy), zrozumieć funkcje i zapytania, ustawić sobie środowisko deweloperskie.

Jak wszystko w świecie technologii, i WordPress zmienia się szybko. I trzeba nadążyć. Na przykład pilnie studiować JavaScript i React, bo to (nie tylko) WordPressowa przyszłość.

A nade wszystko trzeba przeczytać dokumentację. Wielką dokumentację! I po angielsku. Dla mnie to wyzwanie, chociaż znam angielski.

Pierwszym moim wyzwaniem jest więc przyznanie, że nauka jest trudna i żmudna.

A potem kolejne wyzwanie:

Stawianie strony na WordPressie dla klienta to ogarnięcie dużo więcej niż tylko zakodowanie jej w Visual Code.

Wciąż się dziwię, że się dziwię, jak to projekt deweloperski ma mało wspólnego z rzeczywistym pisaniem kodu.

Najpierw piszę design strony, no bo przecież musi jakoś wyglądać. Musisz to zaprojektować i klientowi pokazać. Jak? No właśnie!

Potem myślę, co na back-end, czyli jak przygotować kokpit, żeby osoba nietechniczna mogła się nim posługiwać. Ma być funkcjonalnie, ale i ładnie, w końcu nie po to się tak namęczyłeś z zaprojektowaniem wyglądu, prawda?

Do tego dochodzą: sprzedaż, papierkologia, umowy, specyfikacja, księgowość, rozmowy biznesowe. SEO i serwery.

OMG. Niekończące się poprawki, mimo umowy. Poczucie lojalności, które czasami każe pracować za darmo, bo to przecież rodzina, znajomi, czy rodzina znajomych.

Oprócz pisania PHP i JavaScriptu w WordPressie, muszę się nauczyć całego mnóstwa innych rzeczy, z dziedziny biznesu i prowadzenia firmy, o których nawet nie wiem, że muszę się ich nauczyć.

Kurtyna.

Następne moje wyzwanie łączy się z przekonaniem. Dziwnym, to prawda. Ale uwiera i tak.

A chodzi o:

Nie ma już dla mnie miejsca na rynku !

Po co ja to robię, przecież setki ludzi robią WordPressy,
Część robi sobie za darmo korzystając z wiedzy ekspertów, którzy uczą w kursach online i książkach, jak zrobić swoją pierwszą stronę internetową.  Część klientów sięga po najtańsze i najprostsze rozwiązania (patrz: przykład Kevina; on na brak klientów nie narzekał, przeciwnie, miał całkiem przepastne portfolio)

Sama mam taką zagwozdkę: czy zaoferować klientowi stronę, którą postawię w kilka godzin na gotowym motywie, czy raczej zachęcać go do tego, żebym mogła zakodować mu coś uszytego na miarę, specjalnie pod jego potrzeby, ale wymagającego więcej czasu (a co za tym idzie, kosztującego więcej).

Jeszcze nie wiem, jaki i czy w ogóle mam mieć model biznesowy. Bo czy ja chcę robić biznes jako WordPress deweloper?

Szukając pracy we wrześniu tego roku, zaaplikowałam do wielu agencji marketingowych, które robią strony na WordPressie dla wielkich klientów. Gdzie ja, mały miki, mam jakąkolwiek szansę na zaistnienie na rynku, w starciu z takimi gigantami?

Oprócz wątpliowści, czy jest dla mnie miejsce na rynku, męczy mnie również syndrom oszusta, czyli imposter. Myślę, że nie jestem dość dobra, żeby za swoje usługi brać pieniądze, bo przecież ciągle się uczę. Nie wiem, czy nie wyceniam się za wysoko. A może w ogóle powinnam komuś płacić, żeby u niego stażować w WordPressie?

Zniechęcenie i poczucie osamotnienia to moi codzienni towarzysze.

Następne wyzwanie, które potrafi przeszkodzić w codziennej pracy z WP, to słyszane od czasu do czasu:

Wyzwania w nauce WordPressa: WordPress to przeżytek, teraz się robi strony w Reactie

Powiem szczerze, że to chyba największa ponura myśl, z którą się zmagam. Że ja się uczę WP, kiedy to już nie jest taki gorący temat, sexy topic, bo wszyscy inni po moim bootcampie pracują z Reactem. Ja wiem, że mówimy o dwóch różnych rzeczach, ale problemem jest to, że jak przeznaczę czas na naukę WP, to nie przeznaczę na coś innego. I w ten sposób jestem do tyłu. (dziwaczny tok myślenia, ale cóż poradzę).

Nie mam zielonego pojęcia, jak działa React. Oczywiście on, tak jak i inne frameworki javascriptowe (Vue czy Angular) są na mojej liście “do nauczenia”, ale nie określiłam jeszcze, kiedy. W sierpniu cisnęłam naukę czystej JS, a i tak ledwo liznęłam temat (i wciąż nie skończyłam kursu #JavaScript30 Wesa Bosa).

Koleżanka z bootcampu, przesympatyczna Pam, która robiła moduł z app developmentu (trwający kolejne 3 miesiące i kosztujący kolejne 10 tys dolarów) już pracuje. Właśnie z Reactem.

A ja robię stronę na WordPressie. I chociaż to lubię, nawet bardzo, to i tak jest we mnie to przekonanie, że zajmuję się czymś mniej poważnym.  Pisałam już, dlaczego uczę się WordPressa. Ale inni się nie uczą i tak jakby mi pokazują, co myślą o mojej nauce. No wiem, przesadzam i popadam w egzaltację, ale skoro to post o wyzwaniach – przeszkadzajkach, to mogę ponarzekać.

Wyzwań, które mi przeszkadzają w nauce WordPressa jest więcej, jasne. Te wymienione są największe.

Ale jutro nie zamierzam się nimi przejmować. Jutro idę na WordCamp i będę słuchać, i będę się zaprzyjaźniać z lokalnymi deweloperami. Nawet wizytówki mam. Chętnie przyjmę słowa wsparcia, a w zamian podzielę się wrażeniami. Najpierw na Instastories, a potem tutaj, na blogu.

TL;DR: Moje wyzwania w nauce WP: 1. trudny temat; 2.ogrom rzeczy nie-do-końca-wordpressowych; 3. Nie zarobię na WP; 4. WP jest be, a React jest nice.

To co, napiszesz, co u Ciebie? Zostaw mi w komentarzu Twoje największe wyzwanie w nauce WordPressa. Albo programowania. 

Serdeczności!

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *